czwartek, 3 stycznia 2013

lipcowo*

* może mi nie uwierzycie, ale jest początek stycznia, na oknie świecą lampki choinkowe. tymczasem ja tak bardzo zapragnęłam znów poczuć zapach kwiatów na moim balkonie, że postanowiłam opublikować zapomniane notki. ta jest z lipca. 


Nie było mnie jakiś czas przy moim balkonie i wiele zdążyło się zmienić.
Niektóre rośliny musiałam wymienić na nowe, bardziej letnie, które zniosą lipcowe upały.

tak pojawiły się polne kwiaty

W tym roku nie wzeszła mi maciejka. Miałam nadzieję na jej cudowny zapach, ale nic nie wykiełkowało.
Groszek pachnący co prawda powschodził, ale dorósł tylko do około 20 cm i zwiędł, więc go wyrwałam.
W miejsce groszku wsadziłam jaśmin, który potraktuję jak roślinę pnącą. 


Najładniej wyrosły nasturcje. Siałam pnące i rabatowe, ale oba gatunki są tak samo szalone i wysokie. Właśnie zaczęły kwitnąć na żółto i pomarańczowo. Kwiaty nasturcji są jadalne i idealnie pasują do letnich sałatek.




Skoro wszystkie kwitnące kwiatki uschły lub przekwitły, postanowiłam zaopatrzyć się w nowe. Tym razem są to cynie o różnych kolorach, każda w pojedynczej doniczce. Wyglądają uroczo. To nowa odmiana, która nie rośnie w górę, a raczej się rozkrzewia na boki, dlatego można je sadzić w takich doniczkach.


Zawsze lubiłam polne kwiaty, stąd czerwony krwawnik. Z tęsknoty za rudbekiami, których nie mam gdzie posadzić kupiłam coś podobnego, ale dużo niższego. Zapomniałam jednak się zapytać, jak się nazywa.


gazania otwiera się tylko w słońcu, za to ma cudownie intensywne kolory




zioła wyrosły bardzo hojnie




Mój balkon kwitnie i zieleni się jak nigdy dotąd.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz