ku mojej wielkiej radości maj nareszcie nadszedł.
nie przysypały go śniegi, jak to było z kwietniem, przez moment nawet prażyło słońce.
dla mnie to miesiąc rozkwitu. zapachu bzu i konwalii.
na balkonie nareszcie zaczęło się dziać...
 |
| wiosenne niezapominajki zaczynają przekwitać |
 |
| pnącza wypuszczają coraz to nowe pędy, lawenda ma już pąki |
 |
| Wanda wróciła na swoje ulubione miejsce pod bzem |
 |
| bez ma TAKIE pąki |
 |
| lada dzień zaczną pękać |
 |
| już prawie... |
 |
| zakwitł! |
 |
| teraz tylko nacieszyć się zapachem |
 |
| i napatrzeć na cud natury na własnym balkonie |
 |
| z góry od lewej: jaśmin pnący (wciąż nic nie wypuścił, ale Pan, który mi go sprzedał obiecuje, że to się zmieni), dwa clematisy, mięta ogrodowa, lawendy i heliotrop |
choć noce wciąż bywają chłodne, to rośliny nieźle już sobie radzą. zimna zośka i trzej ogrodnicy - postrach działkowców w tym roku byli bardzo łaskawi i nie wyrządzili szkód. niestety przez długą zimę całą wegetacja jest opóźniona i zachwiana. miejmy nadzieję, że roślinom to nie zaszkodzi i jakoś się odnajdą w tych trudnych czasach.
plany na czerwiec:
poziomki i truskawki
letnie kwiaty do skrzynek
nowe poszewki na poduszki
bajubajubaju
w dzień.
śpiewają skowronki i słowiki.