na kolory trzeba będzie nieco poczekać.
tymczasowo balkon rozświetlają niezapominajki.
od zawsze marzyłam, by w moim ogrodzie rosły kwiaty pachnące. i choć nie mogę sobie pozwolić na ukwieconą łąkę (a bardzo bym chciała), to staram się powolutku dążyć do spełnienia tego marzenia, choćby tylko częściowo. stąd w rogu balkonu rośnie drzewko bzu, które w tym roku (dzięki wspaniała Matko Naturo!) zakwitnie po raz pierwszy. ma pąki na prawie każdej gałązce, czego się zupełnie nie spodziewałam. wreszcie poczuję jak to jest mieć własny pachnący bez i nie musieć go ukradkiem ucinać z cudzych ogródków lub kupować na straganie. oczywiście nie mówię, że nie będę ucinać i kupować - bzu nigdy za wiele.
próbuję się zdecydować na konkretny gatunek pnącza, ale nie jest to decyzja łatwa. z jednej strony chciałabym, żeby rosło szybko i było zielone, czyli bluszcz/winobluszcz. z drugiej strony chciałabym, żeby kwitło, więc wszelkiego gatunku powojniki, wiciokrzewy itp. z trzeciej strony chciałabym bardzo, żeby pachniało. nie mogę posadzić wszystkich moich pomysłów, ale zdecydowałam się na razie na takie:
jaśmin pnący, kwitnący na różowo (15 zł, targi ogrodnicze) - ma drobne różowe kwiatki, które oczywiście pachną. jest mrozoodporny i podobno całkiem szybko rośnie.
powojniki (clematisy) - jeden fioletowy Jackmanii (polecam zakupy w Biedronce, tylko 7,5 zł), a drugi różowy (obi, 12 zł). przede wszystkim nie będzie mi bardzo żal (bo trochę zawsze mi jest), jeśli któryś z nich się zmarnuje. mogę wtedy jego miejsce zastąpić bluszczem, którego nic nie pokona, nawet południowa wystawa mojego balkonu i ciągły przewiew.
myślałam o wiciokrzewach, ale podobno bardzo atakują je mszyce, a ja hoduję zioła, które zjadamy i wolę ich nie pryskać, jeśli nie muszę.
na targach ogrodniczych zaopatrzyłam się również w pierwsze sadzonki wieloletniej lawendy wąskolistnej.
zioła. to z ich powodu i z powodu wiosennej burzy i porannej kawy zainteresowałam się swoim balkonem. uwielbiam je za zapach, fakturę liści i różnorodność. w tym roku postawiłam na:
lubczyk, miętę cytrynową, bazylię i oregano.
oraz na tymianek, rozmaryn i szałwię.
tymianek i rozmaryn posadziłam w osobnych doniczkach, ponieważ nie lubią za dużo wilgoci, a z kolei bazylia i mięta potrzebują dużo wody, gdy się rozrosną.
zmieniłam również koncepcję pojemników i ich ustawienie.
zioła będą wisieć w pojedynczych doniczkach i drewnianym korytku na pergoli, gdzie nie będzie im tak gorąco, jak na parapecie przed rokiem.
z kolei na parapecie swoje miejsce znajdą:
szklarenka z ikei (http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/70186603/)
lampion (coś w tym rodzaju: http://home-you.com/pl/salon-swieczniki-lampiony/167000907-Lampion-Birdy-5901162286934.html)
drewniane korytko, w którym zasadzę truskawki i poziomki. teraz rosną w nim wiosenne stokrotki i bratki.
w donicy z pnączami i lawendą chciałabym również zasadzić kępkę traw, ale to już plan na lato.
keep
calm
and
grow
herbs.
zbliża się północ, a za oknem śpiewają ptaki.












Brak komentarzy:
Prześlij komentarz