czwartek, 3 stycznia 2013

coś się kończy. coś się zaczyna.

październik to miesiąc fioletów, różu i purpury. 
jeszcze trochę tęsknimy za latem, a jednak wypatrujemy już jesiennych chłodów.

postanowiłam wyrwać kwiaty, które przekwitły i zrobić miejsce wrzosom i wrzoścom.
najwięcej pracy przysporzyły mi nasturcje, które pod koniec swojego kwitnienia wyszły poza drewnianą donicę i dosłownie rozpełzły się po balkonie.
niestety nie zakwitły gladiole. dorosły do około 30 cm wysokości i nic. je również wyrwałam.
cynie okazały się mało trwałe i po pewnym czasie uschły mimo ciągłego podlewania. może południowe słońce było dla nich za ostre?
w miejsce tych roślin wybrałam kilka różnych wrzosów i jeden większy wrzosiec.







Chłód wieczorów ociepla październikowe słońce, dając łagodne i rozmyte światło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz