Zmiany rozciągają się w czasie.
Jestem ukierunkowana na natychmiastowy efekt.
Brak mi cierpliwości, by czekać na niedostępną chwilowo osłonę balkonową, szlifierkę, którą dokończę poręcz, czekać aż wyschnie pierwsza warstwa szpachli albo aż przestanie padać i będzie można bielić ściany...
Pocieszający jest fakt, że rośliny kiełkują i rosną. Balkon się zieleni, choć w pyle tynku ze ścian.
 |
| Pomalowany na ciemny brąz fragment poręczy (po prawej widać jeszcze wyblakły wiśniowy kolor) |
 |
| balkonowy rozgardiasz |
 |
| zioła (od lewej: oregano, melisa, rozmaryn, majeranek, bazylia, tymianek, mięta) |
 |
| nie obejdzie się bez szpachli |
 |
| narzędzia pracy |
 |
| wykiełkowały i rosną w oczach |
 |
| kwiatki (niebieska lobelia, czerwono-biała werbena, resztki kremowych bratków) |
 |
| z perspektywy Wandy (naszej kotki) |
 |
| z mojej perspektywy |
|
|
|
 |
| podobno tylko lobelia kwitnie w tak czystym błękitnym kolorze |
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz