niedziela, 27 maja 2012

mój balkon.

metamorfoza z poczwarki w motyla dobiegła prawie końca. poza drobnymi niedociągnięciami pędzla, nierównościami szpachli i plamami z farby na posadzce, dokonałam przemiany mojego balkonu. pergole wróciły na swoje miejsce, a w donicach znalazły się zaplanowane wcześniej rośliny.
na koniec zaopatrzyłam się w meble (wyprzedaż w jysk).
poręcz jest ciemnobrązowa.
ściany pomalowałam na śnieżną biel, która odbija światło, dzięki czemu nagrzewa się najsłabiej ze wszystkich kolorów.
cała poręcz otoczona jest osłoną balkonową, o której wspominałam wcześniej. kolor miał być inny, ale niestety nie było go już w sprzedaży. ten chyba nie jest najgorszy. nie zasłania słońca, ma ciepły odcień i chroni przed wiatrem, a nawet daje nieco cienia.
skończyłam około 21, stąd zdjęcia wyszły trochę szaro.


Wanda zwiedza nowy plac zabaw


osłona w piaskowe paski i bratki, które rozkwitły na nowo.

następnego dnia pozostało mi jedynie skręcić meble (czyli stolik) i zasiąść do obiadu.

smakowało pysznie.

bez przesadziłam do garnca na kapustę. w glinianej donicy pięknie wygląda lawenda (3 odmiany).
zakupy:
osłona 4.2 m z przesyłką  - około 115 zł (www.decoteam24.pl)
krzesło jysk - 45 zł (kupiłam dwa)
stolik jysk - 55 zł
poduchy jysk - około 12 zł za sztukę

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz