wtorek, 17 lutego 2015

czy pamiętasz zapach ziemi?

właśnie, czy pamiętasz? czarnej, wilgotnej i lepkiej ziemi? jeśli nie, to nadszedł czas, by sobie przypomnieć. przyjemny czas.

czas początku.


to czas porządków, pierwszych wysiewów, kwiatów cebulowych, które nieśmiało wyglądają z ziemi.
niebo coraz częściej ze stalowoszarego robi się błękitne, a promienie słońca od południa rozgrzewają rtęć do 25 stopni. to czas powolnych spacerów i zachłystywania się ciepłem.


 

przedwiośnie.


we wrześniu do mojej kolekcji dołączył kolejny piękny kosz wiklinowy. postanowiłam posadzić w nim różne kwiaty cebulowe. zrobiłam to piętrowo, najbliżej dna układając największe, i tak prawie do powierzchni i do najdrobniejszych cebulek. pierwsze wyszły jeszcze w grudniu, ale cierpliwie czekały aż zrobi się wystarczająco ciepło. teraz z każdym dniem widzę ich więcej. mój dom od kilku tygodni pełen jest hiacyntów, żonkili i tulipanów, ale balkon budzi się do życia dużo wolniej, wymaga mojego zaangażowania i radość z każdej kiełkującej w nim rośliny jest nie do opisania.

zerwałam dziś suche liście i pozostałości po pnączach jednorocznych i uporządkowałam donicę. nie będę tam jeszcze nic siać, ale porządek jest przyjazny. 



całą zimę dokarmiam ptaki. jeśli raz zaczniemy nie wolno nam spocząć aż do marca, nawet jeśli wcześniej zrobi się naprawdę ciepło. na mój balkon przylatują głównie sikorki, ale czasami zdarzy się i wróbel.


ponieważ nie dorobiłam się jeszcze odpowiedniego karmnika dla ptaków, wysypuję im nasiona na podstawek. ma to kilka wad: pada na nie śnieg i deszcz, a poza tym nieuważne ptaszki rozrzucają nasionka na wszystkie strony, w tym również do mojego koszyka z cebulami. dziś wybrałam większość nasion, choć niektóre zaczęły już kiełkować i niewykluczone, że niedługo zastanę w koszyku kilka słoneczników.


krokusy, hiacynty, żonkile, szafirki i zabłąkane nasionka dla ptaków.

na zimę na balkonie zostawiłam jedynie wrzosy, starce, drzewku bzu i kilka ziół. wrzosy oczywiście uschły, ale pozostałe roślinki poradziły sobie nad wyraz dobrze. bez ma ogromne pąki. całą zimę cieszyłam się świeżym tymiankiem i cząbrem, a nawet rozmarynem, który mam nadzieję za chwilę na nowo się odrodzi.


tak wygląda mój balkon zza szyby. na razie jest dość pusto, ale każdy przebłysk zieleni napawa mnie optymizmem.


mam dla Was jeszcze jedno wspomnienie, którego nie udało mi się opublikować w natłoku wrześniowych spraw. to mój balkon w sierpniu. piękny, kwitnący, zaciszny.
wiem, że i w tym roku taki właśnie będzie. a teraz zaczynam myśleć o tym, co na nim tym razem zasadzić ;)








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz