Balkon to nieodłączna część naszej kultury. Odkąd nasz kraj zalała fala budownictwa masowego, balkony pojawiły się wszędzie. Balkony w kamienicach, choć skromniejsze mają jednak swój specyficzny charakter. Żeliwne lub drewniane rzeźbione poręcze, powykrzywiane gliniane płytki, tak brudny, że aż czarny tynk. To klimat lat i ludzi. Balkony w domach jednorodzinnych zmieniły nazwę na tarasy i zeszły do parteru. Najwięcej jest jednak balkonów blokowych. Stalowe, nierdzewne poręcze masowej produkcji. Po latach i tak rdzewieją. Kształty raczej fabrykowane, niż rzeźbione. Płytki z wyprzedaży albo jeszcze z przydziału, trochę już popękane. Tynk w wyblakłym kolorze łuszczy się na ścianie. Balkon jest praktyczny. Wiesza się na nim pranie, więc zdobią go gumowe sznurki w różnych kolorach - w zależności od wybarwienia na słońcu. Czasami znajdziemy gdzieś plastikową doniczkę, a w niej pelargonie, ulubione kwiaty gospodyń balkonowych.
To miejsce, ten blog, niech będzie moim manifestem, moją próbą przeciwdziałania balkonowemu niechlujstwu. Prawie każdy marzy o ogrodzie i zazdrości sąsiadowi skrawka ziemi na ogródkach działkowych. Prawie nikt nie dostrzega, że może mieć taki skrawek ziemi w doniczkach, tuż za oknem.
Balkon to niewielki spłachetek miejsca wyrwany niebu. Latający dywan, podniebna barka.
Balkony w literaturze: balkon Julii, pod którym swoją miłość wyznawał Romeo ["Romeo i Julia" William Shakespeare], balkony w poezji ["Tych dwoje na balkonie" Adam Ziemianin; "Dwoje na balkonie" Anna Świrszczyńska; "Balkon" Charles Baudelaire]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz